- INFORMACJE WSTĘPNE
- Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall jako reportaż
- BOHATEROWIE
- Główny głos opowieści: Marek Edelman
- MOTYWY
BOHATEROWIE
Wyobraźcie sobie bohatera, który odrzuca bohaterstwo. Przywódcę powstania, który twierdzi, że ważniejsza od walki była próba ratowania jednego życia. To właśnie głos Marka Edelmana – zapis poruszającej rozmowy z ostatnim żyjącym przywódcą powstania w getcie warszawskim, a po wojnie wybitnym lekarzem. Postacie, które pojawiają się w jego opowieści, to prawdziwi ludzie, którzy stanęli w obliczu niewyobrażalnych wyborów.
Przywódcy i bojownicy powstania
Opowieść Edelmana przywołuje sylwetki jego towarzyszy broni – młodych ludzi, którzy razem z nim podjęli nierówną walkę.
Mordechaj Anielewicz – pierwszy dowódca: pierwszy komendant ŻOB. Edelman świadomie burzy jego pomnikowy wizerunek, pokazując, że za spiżową legendą krył się zwykły chłopak. Przywołuje historię o tym, jak przed wojną Anielewicz, aby pomóc matce handlującej rybami, malował im skrzela na czerwono, by wyglądały na świeższe. Ten ludzki szczegół jest częścią misji Edelmana, by weryfikować mity. Według jego relacji Anielewicz, przygnieciony ogromem tragedii i klęski powstania, nie uniósł tego ciężaru i popełnił samobójstwo wraz z grupą bojowników w bunkrze przy ulicy Miłej.
Zob. ŻOB
Zbrojna organizacja podziemna, która zainicjowała i prowadziła walkę w getcie warszawskim. Na jej czele stali Mordechaj Anielewicz i Marek Edelman. ŻOB była odpowiedzialna za zorganizowanie oporu i podjęcie decyzji o powstaniu, które stało się symbolicznym aktem sprzeciwu wobec planowej zagłady narodu żydowskiego
Michał Klepfisz – bohater poświęcenia – inżynier-chemik, który przed powstaniem uczył bojowników, jak produkować materiały wybuchowe. Zginął śmiercią bohatera – podczas walki poświęcił własne życie, zasłaniając ciałem niemiecki karabin maszynowy. Jego czyn pozwolił towarzyszom wyjść z okrążenia i kontynuować walkę. Został pośmiertnie odznaczony orderem Virtuti Militari.
Arie (Jurek) Wilner – łącznik ze światem – pełnił kluczową rolę łącznika między Żydowską Organizacją Bojową a Armią Krajową po „aryjskiej” stronie. Przenosił informacje, meldunki i przemycał broń. Został aresztowany przez Gestapo i był brutalnie torturowany. Po brawurowym odbiciu przez przyjaciół, mimo szansy na ocalenie, podjął decyzję o powrocie do płonącego getta. To on, w obliczu beznadziejnej sytuacji, wezwał towarzyszy do popełnienia zbiorowego samobójstwa w bunkrze przy Miłej.
Opowieść Edelmana uczy nas jednak, że odwaga w getcie miała wiele twarzy, a najtrudniejsze bitwy toczono niekiedy w ciszy, w ludzkim sercu.
Twarze trudnych wyborów
Edelman z ogromną empatią opowiada o ludziach, którzy stanęli przed innymi, ale równie tragicznymi wyborami. Ich historie pokazują, że w warunkach ekstremalnych moralność i bohaterstwo przybierają nieoczywiste formy.
Pola Lifszyc – symbol zapomnianego bohaterstwa – młoda, piękna dziewczyna, która miała „dobry wygląd” i ogromną szansę na przetrwanie. Udało jej się uciec z Umschlagplatzu. Kiedy jednak dowiedziała się, że jej matka została złapana do transportu, dobrowolnie wróciła, aby towarzyszyć jej w drodze do komory gazowej. Edelman świadomie przeciwstawia jej historię powszechnie znanemu mitowi Janusza Korczaka. Chce w ten sposób pokazać, że istniało ciche, zapomniane bohaterstwo, równie wielkie jak to, które stało się udziałem sławnych postaci.
Adam Czerniaków – tragedia przywódcy – prezes Gminy Żydowskiej w getcie. Próbował prowadzić politykę lawirowania z Niemcami, wierząc, że uratuje w ten sposób choć część ludności. Kiedy Niemcy zażądali od niego przygotowania list Żydów do deportacji (czyli na śmierć), popełnił samobójstwo. Edelman patrzy na ten czyn krytycznie. Uważa, że była to ucieczka od odpowiedzialności. Jego zdaniem śmierć Czerniakowa była sprawą prywatną, a nie aktem protestu, który mógłby mieć jakiekolwiek znaczenie dla losu getta.
Profesor Jan Moll – partner w walce o życie – wybitny kardiochirurg, z którym Edelman pracował po wojnie w Łodzi. Był pionierem wielu operacji na otwartym sercu w Polsce, ratując życie setkom pacjentów. Edelman opisuje go jako człowieka genialnego, ale jednocześnie pełnego obaw. Profesor często wahał się przed podjęciem ryzykownej, nowatorskiej operacji, bojąc się porażki i oskarżeń o eksperymentowanie na ludziach. To właśnie Edelman i jego zespół, zahartowani przez doświadczenia wojenne, popychali go do przesuwania granic medycyny, powtarzając, że trzeba próbować, bo dla pacjenta to jedyna szansa.
Historie tych wszystkich ludzi – bojowników, lekarzy, cichych bohaterów i tragicznych postaci – składają się na niezwykle szczery i głęboko ludzki obraz czasów Zagłady. Relacja Edelmana zostawia nas z fundamentalnym przesłaniem: odrzućmy piękne legendy na rzecz trudnej, często brzydkiej prawdy. Uczy nas, że wartość ma każde, pojedyncze życie, ponieważ „dla każdego jego życie stanowi sto procent”, a największym obowiązkiem ocalałego jest pamiętać i świadczyć. Pamiętanie o ich wyborach jest nie tylko lekcją historii, ale przede wszystkim hołdem złożonym człowieczeństwu, które próbowano im odebrać.
