Odkrywanie znaczeń: Przewodnik po symbolach w „Profesorze Andrewsie w Warszawie”
Wstęp: Zagubiony w obcym świecie
Wybitny brytyjski psycholog, Profesor Andrews, przybywa do Polski z naukową misją. Ląduje w Warszawie tuż przed 13 grudnia 1981 roku (noc z 12/13 grudnia), nieświadomy historycznej burzy, która za chwilę ma wstrząsnąć krajem. Z jego perspektywy — człowieka z zewnątrz, nieznającego języka, realiów ani kodów kulturowych — stolica Polski staje się niezrozumiałym, absurdalnym labiryntem. Każdy dzień przynosi nowe, surrealistyczne doświadczenia, które podważają jego racjonalny, zachodni porządek świata.
Olga Tokarczuk mistrzowsko wykorzystuje pozornie zwyczajne obrazy, przedmioty i sytuacje, aby ukazać głębsze prawdy o tym doświadczeniu. Sen o wronie, czołg na ulicy czy żywy karp w wannie przestają być prozaicznymi elementami rzeczywistości, a stają się potężnymi symbolami, które odsłaniają przepaść między światem teorii a brutalną praktyką życia w totalitarnym państwie.
——————————————————————————–
1. Wrona: Proroczy sen odczytany na opak
| Interpretacja Profesora | Rzeczywiste znaczenie |
| Zgodnie z założeniami swojej szkoły psychologicznej, profesor Andrews interpretuje sen o wronie jako zwiastun pomyślnych zdarzeń, symbolizujący „zmianę, coś nowego, dobrego”. Co istotne, ta optymistyczna wykładnia jest nie tylko sprzeczna z polską rzeczywistością, ale także z ugruntowanym w kulturze europejskiej postrzeganiem wrony jako złowieszczego symbolu wojny, choroby i śmierci. Podkreśla to hermetyczność i akademicką izolację jego światopoglądu. | Sen rzeczywiście był proroczy, ale został odczytany według całkowicie błędnego klucza. „Wrona” to gorzka, ironiczna aluzja do Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) – organu, który wprowadził stan wojenny. Ta dramatyczna rozbieżność znaczeń od samego początku ukazuje przepaść między racjonalnym, zachodnim postrzeganiem świata a brutalną, historyczną rzeczywistością Polski. |
Ten proroczy, lecz źle zinterpretowany sen jest symbolicznym preludium do chaosu, który wkrótce zamanifestuje się w fizycznej postaci na ulicach miasta.
2. Czołg na ulicy: Absurdalny znak wojny
Gdy profesor budzi się pierwszego ranka w Warszawie, wygląda przez okno i widzi widok, który wprawia go w całkowite osłupienie: czołg. Dla bohatera, przybysza z uporządkowanego Londynu, jest to obraz tak niesamowity i absurdalny, że początkowo rozważa, czy nie jest to sen lub „jakiś dziwny stan świadomości”. Jego pierwszą reakcją nie jest jednak wyłącznie niedowierzanie. Zgodnie z zawodowym nawykiem natychmiast próbuje zracjonalizować to przerażające zjawisko, usiłując je skategoryzować w ramach znanych mu schematów, gdyż „jego szkoła psychologiczna znała takie fenomeny”. Ta próba intelektualnego okiełznania absurdu ukazuje opór jego światopoglądu, tuż przed jego nieuchronnym rozpadem.
Dla czytelnika znającego kontekst historyczny, czołgi i wozy opancerzone są najbardziej bezpośrednim i namacalnym symbolem stanu wojennego. Oznaczają przejęcie władzy przez wojsko, utratę wolności i początek opresji. Dla profesora Andrewsa są one jednak jedynie kolejnym elementem surrealistycznego, wrogiego krajobrazu. Poprzez ten obraz Tokarczuk nie tylko dokumentuje historyczny moment, ale przede wszystkim internalizuje go, czyniąc z militarnej opresji element psychologicznego, surrealistycznego horroru bohatera.
Militarna opresja brutalnie wkracza w codzienność, wpływając na każdy aspekt życia mieszkańców, co najlepiej symbolizują wszechobecne kolejki.
3. Kolejki: Tłum, który daje ciepło i poczucie przynależności
Kolejki, nieodłączny element krajobrazu PRL-u, mają w opowiadaniu dwoiste, paradoksalne znaczenie. Z jednej strony są znakiem niedoboru, z drugiej — nieoczekiwanym źródłem wspólnoty.
• Symbol niedoboru i absurdów PRL: Wszechobecne kolejki są emblematem głębokiego kryzysu gospodarczego i chronicznych braków w zaopatrzeniu. Ludzie kupowali to, co było dostępne, a absurd tej sytuacji ilustruje fakt, że profesor nabył butelkę octu – jednego z niewielu towarów na półce – który dopiero w mieszkaniu okazał się nie być spodziewaną wódką.
• Symbol wspólnoty i normalności: Dla wyalienowanego, samotnego i zmarzniętego profesora dołączenie do kolejki jest aktem irracjonalnym, podyktowanym głęboką, podświadomą potrzebą kontaktu z innymi. Narrator podkreśla, że „ciągnęło go do ludzi”, ponieważ płynęło od nich „zwyczajne ludzkie ciepło”. Gdy w nagłym impulsie kupuje choinkę i staje się częścią tłumu, odczuwa nagłą radość, bo „wyglądał tak samo jak wszyscy”. W tym prostym geście na chwilę odzyskuje poczucie przynależności i normalności w nienormalnym świecie.
Z publicznej, tętniącej życiem przestrzeni kolejek, profesor przenosi wzrok na iluzoryczne bogactwo zamkniętego sklepu, który staje się kolejnym symbolem jego wyobcowania.
4. Zamknięty Pewex: Zachodni raj za kratami
Wędrując po mieście, profesor natrafia na sklep, który wydaje mu się oazą normalności. Przez okratowaną witrynę widzi półki uginające się pod ciężarem kolorowych, znajomych towarów z Zachodu — alkoholi, słodyczy i zabawek. Dla niego jest to „normalny sklep”, który jawi mu się jako „skarbiec i namiastka domu”. Paradoks sytuacji polega na tym, że choć sklep powinien być otwarty, jego drzwi pozostają zamknięte. Ten widok wywołuje w profesorze mieszankę rozczarowania, rozbawienia i „prawdziwego przerażenia”.
Pewex symbolizuje tu iluzoryczny, niedostępny dla większości Polaków luksusowy świat Zachodu. Zamknięte drzwi i kraty w oknie wzmacniają metaforę Polski jako więzienia, w którym można oglądać wolność, ale nie można jej doświadczyć. Wybór tego symbolu jest niezwykle trafny, ponieważ Tokarczuk zderza w nim osobistą perspektywę bohatera (tęsknota za domem) z uniwersalnym doświadczeniem całego narodu (tęsknota za wolnością).
Podróż profesora osiąga swój punkt kulminacyjny w spotkaniu z ostatnim, najbardziej metafizycznym symbolem, w którym jego racjonalny świat ostatecznie się rozpada.
5. Karp: Metafizyczne spotkanie w wannie
Karp, nieodłączny element polskich świąt Bożego Narodzenia, staje się dla profesora Andrewsa kluczem do głębszego, niemal mistycznego zrozumienia swojej sytuacji.
Rytuał i obcość kulturowa
Scena sprzedaży karpi na ulicznym straganie jest dla profesora kolejnym doświadczeniem kulturowego szoku. Powtarzane jak mantra przez sprzedawczynię pytanie „Żywą czy na miejscu?”, po którym następuje ogłuszanie ryby odważnikiem, wydaje mu się „przedziwnym rytuałem religijnym”. Ten zwyczaj, dla Polaków prozaiczny, dla niego jest całkowicie obcy i niezrozumiały, pogłębiając jego poczucie wyalienowania.
Katartyczne zwierciadło
Kluczowa scena rozgrywa się w łazience Polaka, który udzielił profesorowi schronienia. Andrews patrzy w płaskie, okrągłe oko żywego karpia pływającego w wannie. To doświadczenie jest dla niego jednocześnie „przerażające i przyjemne”, a on sam czuje się „w jakiś dziwny sposób szczęśliwy”. W tym momencie karp staje się lustrem dla stanu profesora — obaj są uwięzieni w obcym, nienaturalnym środowisku, pozbawieni możliwości komunikacji. To nieme spotkanie przeradza się w ponadgatunkową więź, która przynosi mu katartyczne uwolnienie emocji i głębokie poczucie wspólnoty losu, którego tak bardzo mu brakowało.
Symbol odrodzenia
Spotkanie z rybą, odbywające się w przestrzeni przypominającej symboliczny „brzuch wielkiego bloku”, jest momentem przełomowym w jego katabazie – zejściu do warszawskiego piekła. To właśnie w tej małej, obskurnej łazience następuje symboliczna śmierć jego intelektualnych schematów i otwiera się perspektywa na „ponowne narodziny”. Pozbawiony słów, naukowych teorii i racjonalnego rozumienia, profesor staje się wolny i doświadcza momentu głębokiej, metafizycznej prawdy, która wykracza poza wszystko, czego uczyła go jego szkoła psychologiczna.
Katabaza (gr. κατάβασις ‚zejście’ od κατά ‚w dół’ i βαίνω ‚iść’) – literacki topos zejścia bohatera do świata umarłych, np. mit o Orfeuszu.
Źródło: Wikipedia
Zestawienie interpretacji symboli:
| Symbol | Znaczenie i interpretacja |
| Wrona (we śnie) | Symbol fundamentalnego błędu poznawczego. Andrews, zgodnie ze swoją szkołą psychologiczną, interpretuje sen o wronie jako dobry omen (zmiana, coś nowego). W polskiej rzeczywistości historycznej jest to jednak bezpośrednia, ironiczna aluzja do WRON-y (Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego) – symbolu opresji. Ten kontrast demaskuje hermeneutyczną bezradność jego teorii w zderzeniu z realiami. |
| Karp | Symbol zderzenia kultur, rytuału i katartycznego objawienia. Dla profesora zwyczaj kupowania żywej ryby jest absurdalny. Scena jej zabijania jawi mu się jako „religijny rytuał”. Ostatecznie, spotkanie z żywym karpiem w wannie staje się epifanią przedwerbalnej, zmysłowej prawdy, której jego intelektualne narzędzia nie były w stanie pojąć. To symbol porażki psychoanalizy i triumfu czystego, pozbawionego słów doświadczenia – punkt kulminacyjny jego bolesnego odrodzenia. |
| Niedziałający telefon | Symbol izolacji, odcięcia od świata i kontroli totalitarnego państwa. Brak sygnału w słuchawce jest fizycznym dowodem na uwięzienie bohatera i niemożność porozumienia się ze znanym mu światem. |
| Ocet na półce | Symbol absurdów gospodarki niedoboru w PRL-u. Fakt, że w sklepie dostępne są tylko ocet i musztarda, jest groteskowym obrazem siermiężnej rzeczywistości, zupełnie niezrozumiałej dla przybysza z Zachodu. |
Podsumowanie: Głębsza warstwa opowieści
Wszystkie te symbole — od błędnie odczytanej wrony po milczącego karpia — tworzą spójny obraz upadku specyficznego światopoglądu: oderwanego od życia, teoretycznego, zachodniego schematu psychologicznego, który okazuje się bezużyteczny w zderzeniu z absurdem i brutalnością totalitarnej rzeczywistości. Podróż profesora Andrewsa to historia o przymusowym zejściu w dół piramidy potrzeb Maslowa – z poziomu samorealizacji i intelektualnych teorii do fundamentalnych ludzkich pragnień: jedzenia, ciepła, bezpieczeństwa i kontaktu z drugim człowiekiem. Ostatecznie okazuje się, że ocalenie nie przychodzi z książek, ale z prostych gestów ludzkiej solidarności oraz metafizycznego doświadczenia spotkania z inną uwięzioną istotą. Doświadczenie szaleństwa – największym koszmarem psychologa jest urzeczywistnione, skonkretyzowane szaleństwo, od którego nie może uciec. Doświadczenie to jest porównywalne do przeżycia w Orwellowskim „pokoju 101”, gdzie bohater konfrontuje się z tym, czego boi się najbardziej.
